O autorze
Psycholog dziecięcy i rodzinny, psychoterapeuta. Wykładowca w Strefie Młodzieży SWPS. Redaktor Naczelna magazynu dla rodziców "Gaga".

Wybaczę Ci, tylko już nie bij.

Bicie dzieci jest złe. Kto twierdzi inaczej, jest głupcem. Staram się nie być bezkompromisowa, ale w kwestii przemocy wobec najmłodszych- jestem. Jestem bezwzględna. Obrażam innych. Reaguję, gdy na moich oczach dzieje się krzywda. Jako matka. Jako psycholog. Jako człowiek.

Rzecznik Praw Dziecka po raz kolejny rusza z kampanią przeciwko biciu. Tym razem hasłem przewodnim jest „Bicie dzieci uczy, ale tylko złych rzeczy“. Prawda. 100 proc.
Nie ma najmniejszej sensownej nauki z bycia ofiarą. Pomnóżmy to razy sto, jeśli oprawcą jest ktoś, kogo dziecko kocha najbardziej na świecie czyli Rodzic. Przy okazji faktu, że to Mama lub Tata, dostaje ono komunikat na całe życie o tym, że miłość to ból. Że miłość to strach. Miłość to poczucie winy, bo przecież zasłużyłem. Wreszcie miłość to nieprzewidywalność.



Dziwna ta miłość- myśli dziecko. – Dlaczego uciekam przed związkami?- zastanawia się potem nastolatek, który wyrasta z bitego dziecka. – Czym zasłużyłem na to, że mój ojciec bił, a teraz bije mnie partner?- zastanawia się dorosły, który był dzieckiem, a potem nastolatkiem. Kolejny siwy włos wyrasta z przemocowego doświadczenia, a wraz z nim zrozumienie, że to było jak wdrukowany schemat. Byłem bity, a teraz kocham i biję. Lub byłem bity, a teraz kocham i znów jestem bity. Niewiadomo, co lepsze. Zamienić się w kata czy pozostać ofiarą do końca życia?

Taki jest los bitych dzieci. Bite to także te, które dostają „klapsy“, „klapy“ lub pieszczotliwe „klapsiki“. W afekcie lub w odroczonym rytmie popołudnia, gdy rodzic wróci z pracy i „na spokojnie“ wymierzy karę. To już najwyższy wymiar zła kazać dziecku czekać na lanie. A przecież i takie aprobuje niemal 30% Polaków, którzy według badania przeprowadzonego na zlecenie Rzecznika TNS OBOP 2014, uznają lanie za dopuszczalną interwencję rodzicielską. Nawet nie klapsy. Lanie! Wyłączyli myślenie? Nie czytają? Nie widzą? Nie słyszą? Oszaleli? Nie wiem.

Wiem tylko, że wielu rodziców było bitych. Racjonalizują to doświadcznie, mówiąc
„dostawałem w tyłek, więc wyrosłem na porządnego człowieka“. Wyrosłem, bo dostawałem? Czy wyrosłem mimo iż dostawałem? Tak, ma Pan rację, że Pan wyrósł, ale wielu nie wyrosło. Leczą depresje, budzą się w nocy i nie wiedzą, czego się boją, biją swoje dzieci, a czasami samych siebie, czują, że nie potrafią kochać bez strachu, boją się szczęśliwych ludzi, bo nie czują w ich obecności cierpienia. Takie stało się ich „porządne" życie dzięki laniu. Panu się udało? Gratuluję. Może miał Pan szczęście. A może silny organizm. Albo też spotkał Pan po drodze kogoś, kto pokazał Panu inny wymiar relacji bez bicia. Proszę dokładnie prześledzić swoje życie, a zakładam się, że znajdzie się tam jakiś ułamek szczęścia, który Pana ochronił.

Wiem też, że wielu spośród zwolenników klapsów jest zwyczajnie bezradnych. Nie wiedzą, jak poradzić sobie z małym żywiołem, który opanował ich życie. Przeciwstawiają klapsy bezstresowemu wychowaniu. W bezsilności i bezradności swej ich świat jest czarno-biały.
Albo dam klapa albo pozwolę dziecku napluć sobie w twarz. Czy naprawdę nie ma innych metod?

Żeby nie było... Znam wspaniałych rodziców, którym zdarzyło się nie wytrzymać i dać klapsa. Czym różnią się od tych, których zachowanie jest przemocą? Czuli się winni i czuli, że źle zrobili. Ich wewnętrzny sygnalizator dobra/zła świecił długo na czerwono. Następnego dnia nie mogli przestać o tym myśleć i skupić się w pracy. Przeprosili. Lub nie umieli przyznać się do błędu, ale kupili słodkie pączki i zagrali w scrabble. Nosili w sobie poczucie winy, które nie dawało im spokoju. Tak, zdarza nam się unieść w gniewie, jesteśmy pokoleniem dorosłych, których nie nauczono radzić sobie z negatywnymi emocjami, zamiatano naszą złość pod dywan lub dawano klapa za „darcie japy“. Często nie mamy narzędzi wychowawczych w stosunku do własnych dzieci, ale wszyscy mamy sumienie. Sumienie dobrego rodzica nie pozwala mu bić dzieci. Koniec kropka.

Podaj dalej. Tak to działa. Ty bijesz mnie, bo jestem słabszy, ja znajdę sobie kolejną ofiarę. Niekończący się klapsowy łańcuszek. Tłumaczysz, że chciałeś lekko? Ty masz 1,85 cm a ja połowę mniej. Też mi się zdawało, że ten pierwszoklasista nie poczuje mojej graby. A zgiął się w pół, bo też jakiś taki mały, niewyrośnięty. Ja nie mogłem obronić się przed Tobą, on nie mógł przede mną. Może jak podrośnie, poda komuś dalej?

Bijesz mnie, a ja i tak Cię kocham. Rodzicu. Taka ta moja miłość głupia dziecięca. Jesteś mi potrzebny do życia jak tlen, więc akceptuję wszystko, co robisz. A że boli? Widać musi.
Ale jak pytasz mnie o marzenie, to chciałbym kiedyś przestać się bać. Wiedzieć, że to już nigdy się nie powtórzy. Zapomnę o tym, co było w zamian za kolejne lata spokoju.
Wybaczę Ci, tylko już nie bij.
Niech nie będzie „dalej“.
Trwa ładowanie komentarzy...