“Ten żyje - kto NIE pije”

"Mój wybór... życie" - spot nowej kampanii społecznej promuje trzeźwość wśród młodych kierowców. Metafora rosyjskiej ruletki ma trafić do tych, którzy chcą zaryzykować jazdę po pijaku. Film fajny, ładnie nakręcony, pomysł strategiczny oryginalny. Pytanie, czy przyniesie spodziewany efekt? Czy młodymi wstrząśnie? Czy pomyślą o swoich ryzykownych zachowaniach? Wreszcie czy postanowią nie siadać za kółkiem po wypiciu?


A co na to ŻYCIE?
Urodziny wujka, rodzina polska jak zawsze przy suto zastawionym stole. Zakąski, przekąski i wódka. Czasami wino. Nalewka. Piwo? Przykładowy Rysiek m 7 lat i bawi się w drugim pokoju, jednocześnie podsłuchując zabawę dorosłych. Ale jest super! Mama się śmieje, a tak dawno tego nie słyszał, tata przestaje się wszystkiego czepiać i opowiada dowcipy. Co jakiś czas któreś z nim głaszcze go po głowie, chwaląc za dobre wyniki w szkole. Rysiek docenia dobre strony takiej biby, bo wszyscy są mili, a następnego dnia łatwo wydębić kasę na chrupki, bo tata ma poczucie winy i kaca.



Wujek mieszka trzy przecznice dalej, więc wracają samochodem. Prowadzi podpity ojciec. "Podpity", nie "pijany"- co wyraźnie zaznacza, choć niewiele osób w ogóle reaguje.
Lekcja nr 1: Można pić i jechać.

Osiemnastka kumpla. Urządzają na jego działce pod Warszawą. Alkohol szybko się kończy, potrzebny jest ochotnik. Ryśkowi podoba się Kaśka. Wypił kilka piw i kieliszek wódki. Czuje się trzeźwy, no może lekko podpity. A przecież jak człowiek podpity to do najbliższego sklepu może jechać. Wraca jak król z pola bitwy, taszcząc ze sobą skrzynki alkoholu, kabanosy i słoiki z ogórkami do przegryzania. Robi Kaśce żart, kupując jej wielkiego lizaka w kształcie serca. Czuje się bohaterem tej imprezy. Zresztą słusznie, bo w opowieściach po imprezie jego imię pada najczęściej. “Rysiek nas uratował”. “Rysiek to gość”. “Jak bida, to do Ryśka”.
Lekcja nr 2: Dla chwili społecznej chwały warto ryzykować.

W wiadomościach podają, że pijany 16-latek stanie przed sądem za spowodowanie wypadku i śmierć pasażerów (znajomych). Grozi mu kara więzienia. Brr. Rysiek myśli: "co za debil". "Wypił za dużo po prostu i nie miał kontroli nad autem”. “Spowodował wypadek, bo nie miał prawa jazdy i doświadczenia". "Młodzi to mają pomysły!”. Idealny przykład na racjonalizację cudzego doświadczenia.
Lekcja nr 3: Mnie to nie dotyczy (znany mechanizm psychologiczny opisywany jako efekt “mnie to nie dotyczy" w psychologii społecznej.)

I wreszcie (kolejna) kampania społeczna. Młodzi ludzie metaforycznie grają w ruletkę. Rysiek szuka powiązania z alkoholem i jazdą po pijanemu. Jeśli poświęci kilka minut na rozwiązanie intelektualnej zagadki i ma do tego IQ powyżej średniej krajowej, to może zrozumie. Ok. Nawet jeśli zrozumie, to co go to obchodzi? Podobnie jak oskarżony szesnastolatek, tak też pijane towarzystwo w spocie są daleko od niego i jego picia. Prawdopodobnie, jak nic nie stanie się w jego życiu lub jego bliskich, jak naprawdę nie zagra w ruletkę o życie choć raz - to małe jest prawdopodobieństwo, że nie zaryzykuje następnym razem.
Brak Lekcji?

Szanuję kampanie społeczne. Stoją za nimi ludzie, którzy chcą zmieniać świat na lepsze. Choć nawet oni nie mają monopolu wiedzy, jak konstruować efektywne kampanie, bo opierają się na przeciwstawnych badaniach (tych, które mówią, że silniejsze emocje zwiększają skuteczność komunikatu, jak i tych, które dowodzą, że jednak reklamy wzbudzające słabsze emocje mają pozytywniejszy efekt). Człowiek jest skomplikowany, a jego mechanizmy obronne potrafią działać cuda.

Dlatego mam czasami wrażenie, że kampanie społeczne to niestety wolnopłynące, pojedyncze atomy, które w naprawdę niewielkim stopniu wpływają na zachowania młodych. Ktoś powie “krytykować łatwo, zaproponuj coś lepszego”. Nie zaproponuję nic spektakularnego, bo jestem przekonana, że profilaktyka bezpiecznej jazdy to systemowa, długoterminowa i żmudna praca.

Po pierwsze rodzice i naśladowanie zachowań. Po drugie szkoły nauki jazdy i mądre, ciekawe materiały. Po trzecie profilaktyka w szkołach (fajni policjanci, którzy nadal jeszcze są autorytetami dla naszych dzieci i niektórych rodziców). I wreszcie kultura jazdy na ulicach.
To są najpotężniejsze źródła wpływu. Gdyby do tej bazy dołączyła świetna kampania społeczna, może statystyki pijanych młodych za kółkiem zmniejszyłyby się.
I znany cytat poety Wespazjana Kochowskiego z wiersza “Do Bachusa” z “Ten żyje - kto pije” zamieniłby się w “Ten żyje kto NIE pije”? Może.

PS. Podobają mi się alko-gogle, które pokazują świat widziany oczami pijanego kierowcy.
Może jedną z lekcji w szkole nauki jazdy powinna być taka przejażdżka po placu? A może każdy rodzic powinien zaopatrzyć się w takie pijackie okulary i co jakiś czas przed wyjściem swojego nastolatka na imprezę założyć mu na nos? :-)

PSPS. Na zachodzie testowane są też alkomaty w samochodach. Urządzenie na tablicy rodzielczej bada powietrze wydychane przez kierowcę. Jeśli ten jest pijany, urządzenie nie pozwala mu odpalić silnik. Być może któregoś dnia będzie to standardowe wyposażenie każdego auta?
Trwa ładowanie komentarzy...